Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego wykonała obszerną analizę skutków, jakie może przynieść wyłączenie 20% obszaru polskich lasów z gospodarki. Obliczenia oparto o prace naukowe, analizy ekonomiczne oraz materiały z konferencji i spotkań branżowych.
Na wstępie twórcy opracowania wyrażają niezadowolenie z decyzji MKiŚ dotyczących wyłączania lasów z użytkowania.
"Z rozczarowaniem przyjęliśmy więc publiczne wystąpienie Pani Minister, która zaraz po zakończeniu Narady, ignorując jej dokonania, ale powołując się na rzekome z niej ustalenia, ogłosiła olejne nie konsultowane decyzje dotyczące kolejnych planów wyłączeń z użytkowania kompleksów leśnych wokół 9 miast i poinformowała o przygotowanych przez Ministerstwo rozwiązaniach egislacyjnych, nieznanych uczestnikom Narady - która najwyraźniej miała spełnić tylko fasadową rolę.
Na to się nie godzimy i żądamy, aby nasze argumenty i propozycje były uwzględniane.
Polski przemysł drzewny stoi na jasno określonym stanowisku – należy tak działać, aby objąćochroną wszystkie obszary lasów, których wartość przyrodnicza zostanie prawidłowo potwierdzona, Strona lecz musi to nastąpić przy takich modyfikacjach gospodarki leśnej, aby obecny wolumen pozyskiwanego drewna został utrzymany" - czytamy w Analizie.
Opracowanie zaczyna się od analizy ilości drewna, które nie będzie pozyskiwane przez PGL LP w razie wyłączenia 20% lasów z gospodarki. Obliczono spadek pozyskania o około 8,5 miliona metrów sześciennych drewna o łącznej wartości 2,74 miliarda złotych (według cen z 2022 roku). Przyjmując, że faktycznie wyłączone z pozyskania będzie około 16,5% obecnego wolumenu, czyli 7 milionów metrów sześciennych drewna, roczne straty wyniosą około 2,3 miliarda złotych. Na takim założeniu PiGPD opiera dalsze obliczenia.
W dalszej części opracowania czytamy o obszarach gospodarki zagrożonych deficytem drewna. Autorzy Analizy wymieniają tu mocne strony polskiego przemysłu związanego z drewnem, w tym produkcję okien i drzwi, architektury ogrodowej, podłóg drewnianych, płyt drewnopochodnych, opakowań czy mebli. W sektorze leśno-drzewnym wraz z zulami zatrudnionych jest około 461 tysięcy osób.
Tymczasem, według uproszczonych obliczeń, wycofanie z rynku 1 metra sześciennego drewna wiąże się ze stratą rzędu 3900 złotych. Ograniczenie w podaży drewna spowoduje też wzrost cen wyrobów z drewna o około 15 do 20% - co dotknie bezpośrednio wszystkich konsumentów i dodatkowo zwiększy już i tak wysoki poziom inflacji.
Redukcja pozyskania - jak piszą autorzy opracowania - spowoduje też negatywny wpływ na środowisko. Porównanie ujemnego śladu węglowego drewna wykorzuystywanego w budownictwie z dowolnym materiałem takim jak beton, stal czy aluminium jasno wskazuje, że jest to pod tym względem bardziej korzystna opcja.
W dalszej części analizowane są możliwości amortyzowania skutków decyzji o wyłączeniu 20 proc. lasów z gospodarki. Wśród nich znajdziemy zmniejszenie wolumenów eksportu i drewna przeznaczanego na cele energetyczne, zwiększenie intensywności użytkowania drzewostanów gospodarczych czy też ograniczenie ochrony biernej do lasów o pierwotnym charakterze. PiGPD poszukuje też sposobów na złagodzenie skutków decyzji dla społeczności lokalnych i firm poprzez stworzenie funduszu na cele sprawiedliwej transformacji, zapewnienie przedsiębiorstwom czasowych preferencji na zakup drewna, stworzenie lepszego systemu sprzedaży drewna przez LP czy rozłożenie okresu powiększania obszarów chronionych na 10 lat.
Całość obszernego opracowania można przeczytać tutaj.
Źródło: PiGPD
Opracowanie: redkacja