W rozmowie, która odbyła się dziś rano, głównym tematem było oczywiście tymczasowe wyłączenie wybranych terenów z pozyskania drewna.
"Wybraliśmy te miejsca w porozumieniu z przyrodnikami, z naukowcami, z NGOsami, też z lokalnymi społecznoścami, ale również z leśnikami. Mieliśmy mało czasu, to było kilka tygodni, funkcjonujemy w resorcie tak naprawdę niespełna miesiąc, natomiast bardzo nam zależało ze względu też na pewne oczekiwania społeczne, o których też była mowa w trakcie kampanii wyborczej, że pewne decyzje muszą być podjęte szybko. Oczywiście mówimy tu o decyzjach krótkoterminowych. Te czasowe, półroczne, częściowo wstrzymania, częściowo ograniczanie wycinek, jest elementem tej decyzji" - mówił Mikołąj Dorożała, wiceminister klimatu i środowiska.
Przypomnijmy, że zgodnie z obietnicami polityków koalicji, docelowo ochroną ma być objęte 20 proc. lasów. Tymczasowa decyzja, która wzbudziła w polskiej branży leśnej spore kontrowersie, dotyczy "zaledwie" 1,3 proc. lasów.
O co chodzi w ograniczeniach cięć - zobaczcie na youtube.
"Każda decyzja będzie budziła pewne kontrowersje, jaka by ona nie była. Zawsze będzie jakaś grupa, która będzie dotknięta taką czy inną decyzją, natomiast to jest bardzo przemyślane, bardzo chirurgicznie dopracowane, to dotyczy w większości przypadków miejsc, które powinny być chronione. Jeśli tam jest prowadzona gospodarka leśna, to znaczy, że żyliśmy w jakimś patologicznym systemie. Natomiast wszystkie takie sytuacje, gdzie będziemy to sprawdzać, monitorować, nadleśnictwa, wszystkie zakłady usług leśnych, jeśli będą takie sytuacje gdzie ktoś straci pracę z jakiegoś powodu, będziemy uruchamiać taki specjalny fundusz, będziemy wspierać te lokalne podmioty gospodarcze, osoby, głównie mam tu na myśli właśnie teren Podkarpacia i Podlasia" - tłumaczył wiceminister.
Mikołaj Dorożała zapewniał przy tym, że transformacja ma być sprawiedliwa, a we wszelkich działaniach resort będzie uwzględniał zdanie wszystkich stron. Jako przykład przywołał transformację sektora góniczego.
"Naszym zadaniem jest stworzenie takiego modelu finansowego, to są ogromne środki, dzisiaj jeśli chodzi na przykład o fundusz leśny, ten słynny fundusz leśny, który przez lata był w dziwny sposób gospodarowany, tam niecałe pół procenta trafiało na ochronę przyrody, a mówimy o pieniądzach powyżej miliarda złotych. Temu trzeba się przyjrzeć, te środki trzeba dobrze zagospodarować, być może częściowo z tego funduszu leśnego środki będą mogły trafić właśnie na wsparcie" - mówił w kontekście podmiotów, które mogą być narażone na przykład na utratę pracy wskutek decyzji ministerstwa.
Źródło: gazeta.pl
Opracowanie: redakcja