Na stronie SPL czytamy:
Dlaczego musiał odbyć się ten protest?
To i kilka innych bardzo ważnych pytań.
W dniu 2 października 2015 r. w Warszawie Stowarzyszenie Przedsiębiorców Leśnych zorganizowało protest. Wcześniej odbyły się dwa inne w Szczecinku i w Szczecinie, a jest prawie pewne, że będą następne. Manifest odczytany przed Kancelarią Premiera był długi, ale lista spraw od lat niezałatwionych w sektorze usług leśnych jest na pewno dłuższa.
Na ulicach zdziwieni przechodnie zadawali pytania: Kto protestuje? W jakim celu? Dlaczego akurat przed Siedzibą Rządu? Naszym obowiązkiem jest na nie odpowiedzieć.
Jak można od razu zauważyć większość protestujących to zwykli ludzie pracy, zatrudnieni na co dzień w Zakładach Usług Leśnych, które świadczą usługi na rzecz Lasów Państwowych. O co im chodzi? Jak łatwo się domyślić, o poprawę bytu, o godziwe zarobki i legalną pracę.
Dlaczego nie zwracają się z tym do swoich pracodawców? Ponieważ są świadomi, że zarządzający Lasami Państwowymi za mało płacą firmom, które ich zatrudniają. Dlatego my, przedsiębiorcy również protestujemy. Naszym celem jest pomoc w organizacji protestów, aby przebiegały dla wszystkich bezpiecznie. Pragniemy także pomóc naszym partnerom leśnikom w szukaniu wspólnych rozwiązań narosłych przez lata problemów.
Dlaczego kierujemy się z tym do Premiera zamiast do Generalnej Dyrekcji LP? Ponieważ ostatnio byliśmy tam dwukrotnie, zupełnie bez efektu. Po raz trzeci w dniu 28 września br. spotkaliśmy się z Dyrektorem Generalnym Adamem Wasiakiem w Ministerstwie Środowiska. Przedstawiliśmy tam naszą ocenę sytuacji, w której się znaleźliśmy. Wynika z niej, że Administrację Lasów Państwowych naprawdę dzisiaj nie stać na spełnienie wielu naszych postulatów a zwiększenie wydatków na nasze usługi o 5% czy 10% nie załatwi sprawy.
Rozumiemy, że Lasy tak długo lokowały zyski w swoją administrację, aż zabrakło pieniędzy na sektor usług leśnych i teraz nie wiedzą, gdzie ich mają szukać. Nie sugerujemy jednak zwolnień ani obniżki płac leśników, to są często nasi koledzy i też mają rodziny. Na spotkaniu oczekiwaliśmy, że Dyrekcja Lasów przedstawi nam jakieś nowe propozycje. Ograniczenie inwestycji i szkoleń dla leśników mogłoby dać z pewnością spore oszczędności, umożliwiające podwyższenie kwoty na usługi leśne o więcej niż proponowane nam wcześniej 5%. Postulowane przez nas stworzenie wspólnego projektu, mającego na celu poprawę sytuacji, przez podniesienie w Lasach wydajności pracy, powołanie zespołu z przedstawicieli Lasów i przedsiębiorców leśnych, który nadzorowałby zmiany w katalogach i stopniowe wdrażanie jednolitych zasad, nie znalazło odzewu. Odpowiedź była jedna: z Dyrektorem Generalnym się nie negocjuje. Dlatego musiał być ten protest!
Są też inne powody.
W czasie gdy na spotkaniu w Dyrekcji Generalnej tłumaczono nam, jak trudno będzie ograniczyć podwyżki płacy dla leśników, ponieważ działacza związków zawodowych znacznie bardziej obchodzi jego roczna premia niż płaca minimalna pracownika ZUL, znowu zginął człowiek podczas wycinki lasu. Pod względem takich właśnie, poważnych wypadków jesteśmy w kraju na drugim miejscu po górnictwie. Również dlatego musiał być ten protest.
I kolejna sprawa.
W Dyrekcji Generalnej LP spotykał się z nami Dyrektor Generalny LP. U Ministra Środowiska, zwierzchnika Lasów Państwowych przyjął nas również Dyrektor Generalny LP. W Kancelarii Premiera na naszą delegację składającą petycję czekał nie kto inny: ten sam Dyrektor Generalny LP. Musimy więc zadać jeszcze jedno pytanie: czy w naszym kraju funkcję Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych, Ministra Środowiska i Premiera Rządu pełni ten sam człowiek? Tylko nie bardzo wiemy do kogo je skierować. A może to jest powód do jeszcze jednego, większego protestu?
Komitet Organizacyjny Protestu
Tekst: splgoluchow.pl