Tirfor, czyli inaczej mówiąc ręczny ściągacz linowy to urządzenie, które możemy wykorzystywać na dwa podstawowe sposoby. Po pierwsze - jest niezastąpiony podczas prowadzenia ścinki drzew szczególnie trudnych, znacząco pochylonych w inną stronę, niż wybrany przez nas kierunek obalania drzewa.
Po drugie - za jego pomocą możemy bezpiecznie ściągnąć niemal każde zawieszenie. Urządzenie to jest bardzo proste w swojej konstrukcji, niemal nie wymaga serwisowania, a w wielu przypadkach uratowałby życie pilarzom, którzy takiego sprzętu nie mieli.
Niestety na palcach jednej ręki mogę zliczyć firmy (oczywiście w Polsce), które mają go na swoim wyposażeniu, ale nie leżący w stodole nazywanej magazynem sprzętowym, tylko rzeczywiście używany w lesie, jako sprzęt podstawowy (!) do ścinki drzew. Jaki jest powód, że tirfor nie jest u nas tak popularny, jak choćby np. w Niemczech? Przyczyn dopatruję się aż trzech.
Pierwszym powodem, dla którego polski zul nie używa tirfora to: lenistwo. Bo komu chciałoby się rozwinąć długą linę, zahaczać pień, zwijać linę? Do tego przecież to jeszcze tyyyyle waży? No po prostu urządzenie bez sensu! Jednak ja uważam inaczej i przytoczę dwa przykłady zespołów roboczych - jeden z tirforem (nazwijmy go "A"), a drugi bez tirfora (nazwijmy go "B").
Zacznijmy od zespołu "A" - pilarz plus pomocnik pracują w lesie przy ścince. Niestety zawiał wiatr, obalane drzewo uległo zawieszeniu. Wszelkie dozwolone metody ściągnięcia drzewa zawieszonego nie przyniosły efektu, w pobliżu nie ma ciągnika, który ściągnąłby nasze zawieszenie. Co robi zespół "A", który ma pod ręką tirfor? Rozkłada go w pięć minut. Przymocowuje odpowiednio do pni z jednej i z drugiej strony, a następnie bezpiecznie ściąga zawieszenie. Po pracy - kolejne 5 minut i urządzenie jest złożone.
Teraz weźmy tę samą sytuację, ale nie mamy tirfora pod ręką. Dźwignia-obracak już nic nam nie daje, zawiasa odcięta, pień spadł z pniaka i wbił się w glebę. Co robi zespół "B"? Zdarzały się przypadki, że pozostawiano takie drzewo niemal na sam koniec prac, albo do momentu przyjazdu ciągnika na kolejny dzień. Jest to niedopuszczalne i karygodne zachowanie, a przede wszystkim nieodpowiedzialne i zabronione, ponieważ nie możemy przystąpić do ścinki, jeżeli poprzednie ścinane drzewo nie zostało obalone. Ktoś może przez to stracić życie.
Najczęściej jednak pilarze chcą popchnąć zawieszenie kolejnym drzewem - tzw. "efekt domina". Niestety zwykle zamiast domina robi nam się szałas lub namiot typu indiańskiego tipi, gdzie w centralnym punkcie stoi drzewo i zawieszona na nim sztuka, a dookoła nich kolejne pozawieszane drzewa. Tutaj nie ma żadnych oszczędności czasu ani jakichkolwiek innych. Jest za to wielkie ryzyko i igranie ze śmiercią.
Kolejnym powodem, dla którego zulowcy nie używają tirfora to jest jego cena. To prawda, do najtańszych to urządzenie nie należy - za dobry sprzęt trzeba zapłacić od 2 tys. zł w górę. Moim zdaniem jednak cena nie jest dobrą wymówką, aby nie korzystać z tego typu ściągacza, bo jak wycenimy w takim razie bezpieczeństwo i życie naszych pracowników?
Trzecim powodem, którym wymienię będzie brak umiejętności w posługiwaniu się tego rodzaju sprzętem. Jak już kiedyś wspominałem - człowiek, jeżeli czegoś nie umie to z żadne skarby tego nie będzie lubił robić. "Skoro nie wiem jak, to wolę po swojemu", a to różnie się może skończyć!
Jak pracować?
Aby dobrze ścinać drzewa wymagające użycia tirfora, bądź ściągać zawieszenie ważne jest, aby pilarz ze swoim pomocnikiem dobrze się rozumieli i wiedzieli o ma robić jeden i drugi w danej chwili.
Nie można np. zbyt mocno napiąć wstępnie liny, ponieważ drzewo nam ruszy zbyt gwałtownie i może się rozłupać. Jeżeli będzie byt lekko naciągnięte - może nam upaść w inne miejsce, niż chcieliśmy. Wstępnie napięta lina nie powinna zwisać swobodnie, oraz nie powinniśmy "wyrywać" drzewa, jeszcze przed jego podcięciem.
(Grafika zaczerpnięta z instrukcji BHP)
Ściągany pień zahaczamy możliwie jak najwyżej - wówczas będziemy działali z większą siłą. Również zastosowanie tzw. bloczka kierunkowego powoduje, że siła, której musimy użyć maleje niemal dwukrotnie - warto zatem się w niego również zaopatrzyć. Należy bowiem pamiętać, że nie wolno ciągnąć drzewa bezpośrednio na siebie, przy linie krótszej niż dwie wysokości drzewa. Bloczek zmienia nam kierunek, więc jesteśmy bezpieczniejsi, a przy okazji jest nam lżej ciągnąc drzewo. Samą ścinkę prowadzimy tak jak podczas zwykłych prac, pamiętając o zasadach ogólnych stosowanych przy ścince, jak i o klinach - warto zabezpieczyć się dodatkowo, przed cofnięciem pnia, wkładając je w rzaz ścinający.
Co sobotę będziemy przypominać kolejne części naszego "Poradnika Młodego Drwala":
Cz. 1 - Dlaczego drwale w Polsce nie używają dodatkowego osprzętu?
Cz. 2 - Taśma miernicza
Cz. 3 - Kleszcze do drewna
Cz. 4 - Klupa i inne dodatki w pasie drwala
Cz. 5 - Ostrzenie piły na stojąco
Cz. 6 - Łańcuch i jego parametry
Cz. 7 - Jak prawidłowo naostrzyć piłę?
Cz. 8 - Tankowanie pilarki
Cz. 9 - Elementy bezpieczeństwa w pilarce
Cz. 10 - Jak bezpiecznie obchodzić się z pilarką?
Cz. 11 - Planowanie prac
Cz. 12 - Szlaki operacyjne od podszewki
Cz. 13 - Zanim zaczniesz ścinać
Cz. 14 - Tirfor
Cz. 15 - Ścinka drzew z dźwignią - obracakiem
Cz. 16 - Parametry pniaka
Cz. 17 - Ścinka drzew standardowych
Cz. 18 - Ścinka drzew pochylonych zgodnie z kierunkiem obalania
Cz. 19 - Ścinka drzew pochylonych niezgodnie z kierunkiem obalania
Cz. 20 - Ścinka drzew nietypowych (hubiastych, dziuplastych, z wieloma pniami, z pękniętym pniem, przy liniach energetycznych)
Cz. 21 - Zawieszenia
Cz. 22 - Okrzesywanie
Cz. 23 - Metody Okrzesywania
Cz. 24 - Przerzynka
Cz. 25 - Serwis i utrzymanie pilarki
Cz. 26 - Klin Klinowi nierówny
JH