Za wybuchowe akcje ochrony przyrody odpowiedzialna jest firma Acre Forest Service.
"Całość jest zabiegiem czysto przyrodniczym. Kiedy wysadzisz drzewo, uzyskasz pęknięcia, które są interesujące dla wielu gatunków, w tym ptaków, owadów, grzybów i nietoperzy. Staramy się stworzyć naturalny punkt złamania drzewa i łatwiej jest wysadzić w powietrze niż ciąć, a potem rozłupywać od góry drzewo pilarką spalinową" - mówił Douglas Wells z Acre Forest Service.
Tworzenie "atrakcyjnych pęknięć" to jednak nie jedyna zaleta wysadzania drzew. W ten sam sposób firma usuwa również na przykład niebezpieczne, zawieszone drzewa, na przykład w pobliżu linii energetycznych.
Zdaniem Joacima Wendela, założyciela firmy, najlepiej wysadza się gatunki iglaste, a liściaste zdają się być odporne na ładunki wybuchowe. To jedak nie znaczy, że ich drewno pozostaje nieuszkodzone: w ten sam sposób wykonuje się właśnie zabiegi przyrodnicze na drzewach liściastych. Tworzy się tak pęknięcia imitujące uderzenie pioruna bądź otwory na kształt dziupli.
W przypadku rezerwatu Norra Djurgården prace były dodatkowo utrudnione przez bliskość osiedli. Mieszkańcy byli informowani o prowadzonych zabiegach, a każda strefa wbuchu była każdorazowo otoczona kordonem pracowników, trzykrotnie głośno oznajmiających o niebezpieczeństwie.
Poza dynamitem firma Acre Forest Service wykorzystuje także pentyl, czyli najsilniejszy materiał wybuchowy dostępny do użytku cywilnego. Takich ładunków używano w Parku Narodowym Garphyttan w południowo-środkowej Szwecji.
Takie, wydawałoby się drastyczne środki wprowadzono decyzją lokalnego Urzędu Wojewódzkiego. "Mamy na terenie Parku obszary, na których kornik zabił prawie wszystkie świerki i chcąc je udostępnić dla ludzi oraz przeprowadzić ścieżki, musimy usunąć martwe drzewa w ich pobliżu. Chcemy równocześnie, dla celów różnorodności biologicznej, wydajności pracy, bezpieczeństwa i wyglądu lasu, zrobić to metodami wysadzania drzew na wysokości 7-8 m, pozostawiając takie kikuty drzew jako wysokie pniaki. Chcę zachować odczucie istnienia naturalnego lasu, a jednocześnie lasu bezpiecznego. Gdybyśmy zrobili to, co zwykle robi się z martwymi drzewami przy ścieżkach w różnych obszarach chronionych, czyli wycięli całe drzewo, zostawili niski pień i pozwolili drzewu leżeć, z łatwością stworzylibyśmy poczucie czystości w lesie, ale tego nie chcemy. To jest przecież Park Narodowy. Kolejną, jeszcze ważniejszą zaletą jest to, że bioróżnorodność czerpie ogromne korzyści z pozostawionych 7-8-metrowych pniaków. Rozpadają się one wolniej niż martwe drzewo leżące na ziemi, a kilka gatunków owadów i grzybów z czerwonej listy rozwija się właśnie w wysokich, suchych pniach" - mówił Tomas Gustavsson, urzędnik odpowiadający w Länsstyrelsen za obszary przyrody chronionej.
Projekt z wysadzaniem drzew jest pilotażowy, jeśli się sprawdzi, być może w przyszłości będzie stosowany szerzej.