Wiadomo, że jak się zbliża zapowiedziana z góry ?kontrola z audytu?, to o normalnej pracy w lesie nie ma mowy.
Weźmy na przykład trzebież ? co jakiś czas przy ścince drzewo się zawiesi na którymś z sąsiednich ?i jest to niezależne od kunsztu pilarza. Czasem wystarczy tylko słaby podmuch wiatru. Żeby je potem ściągnąć, trzeba odciąć od pniaka, czyli przeciąć zawiasę, która go z nim łączy.
Wszyscy o tym wiedzą, tylko nie pan inspektor, który zaraz napisze: ?W leśnictwie X stwierdzono niebezpieczną ścinkę!?
Leśniczy, żeby wina na niego nie spadła, musi napisać skargę do nadleśniczego, że właściciel zula źle ludzi pilnował. Ten z kolei wyśle ?pismo do zula, że to niedopuszczalne, i że jak się to powtórzy, to straszne rzeczy dziać się będą, z rozwiązaniem umowy włącznie.
Zupełnie jakby zawieszenie drzewa podczas cięć w trzebieży mogło się nigdy nie powtórzyć!
firmylesne.pl
Więcej: Waldemar Spychalski,
Drwal